“Tysiąc dni w Wenecji” Marlena de Blasi
Dzisiaj skończyłam. Składa się z kilku potencjalnie idealnych elementów dla opowieści: Włochy + włoskie jedzenie + smak, zapach + magia pięknych miejsc + romans. Mogłoby się wydawać, że to kolejna książka o miłości, w dodatku takiej banalnie opowiedzianej (od pierwszego wejrzenia: Amerykanka + Włoch), ale nie: główną bohaterką jest właśnie ona – Księżna – Wenecja. Zdarzyło mi się ją nawet odwiedzić kilka lat temu i zrobiła na mnie raczej przygnębiające wrażenie – plac Św. Marka pełen gołębi, tłumy, ciasnota. Jednak po przeczytaniu Tysiąca dni w Wenecji stwierdzam, że mogłabym spróbować z nią jeszcze raz. Tak, żeby się przekonać, czy nie mogłaby mnie jednak zauroczyć…
Tysiąc dni w Wenecji Marlena de Blasi