404 zaginione dzieci
Posted on March 6, 2010, under Inne.
Scott Hanselman napisał na swoim blogu kolejnego wspaniałego posta. Ten jednak był na tyle wyjątkowy, że zainspirował mnie do działania. Ale do rzeczy.
Chodzi o bardzo prostą ideę wykorzystania stron z błędem 404. Codziennie są wyświetlane tysiące takich stron w polskim internecie, ale nikt jakoś nie wpadł na pomysł, żeby wykorzystać je (powiedzmy to dobitnie) dla dobra ludzkości. Scott zasugerował, żeby pod stronę z błędem 404 (żądana strona nie istnieje) podpiąć prostą stronę wyświetlającą zdjęcia i dane zaginionych dzieci. W jego poście można dokładnie dowiedzieć się, jak zastosować to w warunkach amerykańskich i brytyjskich. W komentarzach pojawił się link do wersji holenderskiej.

Wzorując się na obu tych notkach stworzyłam wersję polską. Do sprawdzenia np. tu: http://www.programistka.eu/whatever.
Jak to działa? Bardzo prosto – opiera się na policyjnym kanale RSS dotyczącym zaginionych dzieci. Można wykorzystać też kanały osób zaginionych ogólnie lub osób poszukiwanych.
Aby zastosować to w silnikach blogowych opartych na WordPressie należy podmienić stronę 404.php w obecnie używanym szablonie.
<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Strict//EN" "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-strict.dtd">
<html xmlns="http://www.w3c.org/1999/xhtml" xml:lang="pl" lang="pl">
<head>
<title>404 - Strona nie istnieje</title>
<meta http-equiv="content-type" content="text/html; charset=windows-1250" />
<script type="text/javascript" src="http://ajax.googleapis.com/ajax/libs/jquery/1.3.2/jquery.min.js"></script>
<script type="text/javascript">
(function($){$.extend({jGFeed:function(url,fnk,num,key){if(url==null){return false;}var gurl="http://ajax.googleapis.com/ajax/services/feed/load?v=1.0&callback=?&q="+url;if(num!=null){gurl+="&num="+num;}if(key!=null){gurl+="&key="+key;}$.getJSON(gurl,function(data){if(typeof fnk=="function"){fnk.call(this,data.responseData.feed);}else{return false;}});}});})(jQuery);
</script>
<style>
.name {
clear:both;
font-weight:bold;
padding-top:5px;
}
#feedPlaceholder {
margin-left: 50px;
}
</style>
</head>
<body>
<p><b>Nie znaleziono strony</b>, ale Ty szukaj <b>zaginionych dzieci</b>.</p>
<p><i>Informacje ze strony <a href="http://zaginieni.policja.pl">http://zaginieni.policja.pl</a></i></p>
<div id="feedPlaceholder">
</div>
<script type="text/javascript">
var feedUrl = 'http://zaginieni.policja.pl/rss/6';
var Items = 6;
$(document).ready(function() {
$.jGFeed(
feedUrl,
function(feed) {
if (!feed) return;
for (var i = 0; i < feed.entries.length; i++) {
var entry = feed.entries[i];
var link = entry.link.split(".pl/");
link = link[1];
var content = entry.content.split("/");
content = '<img src="http://zaginieni.policja.pl/g2/zdjecia/' + content[content.length - 1];
content = content.replace(".htm", ".jpg");
$('#feedPlaceholder').append(
'<span class="name">' + content + '<a href="http://zaginieni.policja.pl/' + link + '">' + entry.title + '</a></span><br />'
);
}
},
Items
);
});
</script>
</body>
</html>
Całe skomplikowanie problemu w polskiej wersji polegało na odpowiednim przetworzeniu danych z RSSa. W szczególności w oryginalnym policyjnym RSSie jest błąd w linku do szczegółów danej poszukiwanej osoby – prowadzi na nieistniejącą stronę, prawdopodobnie poprzedni adres serwisu. Zgłosiłam to webmasterowi serwisu, ale póki co błąd nadal istnieje. Poprawiam to ręcznie w powyższym JS’ie.
Pojawiają się głosy, że takie coś jest kompletnie bez sensu, że są dużo bardziej skuteczne organizacje zajmujące się takimi problemami, ale osobiście uważam, że jeśli mogę pomóc w taki sposób, to dlaczego nie? To nic nie kosztuje.
Pomoc wyszukiwania dla PCHOBJID w raporcie z PNP
Spotkałam się ostatnio z problemem w programie w SAP HR, konkretniej w HR-PA. Piszę aplikację, która w założeniu opiera się na bazie PNP, ale pewna jej funkcjonalność korzysta ze struktury organizacyjnej, czyli z bazy PCH. Wygenerowanie pól ekranu selekcji, takiego jak w programie opartym na bazie PCH nie stanowi większego problemu. Kłopot pojawia się dopiero, kiedy chcemy dodać pomoc wyszukiwania do pola ID obiektu – standardową dla ekranu selekcji raportu ze struktury.
(more…)
Certyfikat Microsoftu może mieć nawet dziecko?
Posted on January 26, 2010, under Luźne refleksje.
Natknęłam się dzisiaj na ciekawy news:
Najmłodszy informatyk świata certyfikowany przez Microsoft.
Niesamowite! Tylu programistów i administratorów poświęca długie godziny na naukę do egzaminów certyfikacyjnych, a tu okazuje się, że ośmioletnie dziecko posiada ich nie jeden, a już kilka. Nieodparcie natomiast nasuwa mi się pytanie, czy takie dziecko nie traci czegoś w życiu? Czy jeśli dzieciak zaczął programować w wieku powiedzmy 3 lat to nie wyrośnie z niego już nie tylko zwykły informatyk (trzeba przyznać, że to przecież szczególna klasa ludzi), ale nawet ktoś pokroju mega-informatyka? Osoby, która z nikim nie będzie mogła się dogadać, bo nikt nie będzie w stanie ‘wznieść się’ na wyżyny abstrakcji jej toku myślenia? Albo z drugiej strony może to właśnie on stworzy kolejny fenomen na miarę Google, czy Microsoft?
Rozważając istotę rozwoju inteligentnych dzieci warto wspomnieć również o języku programowania stworzonym specjalnie z myślą o nich. Czytałam ostatnio o takim – owo cudeńko nazywa się Scratch i jest to – w zamierzeniu – język dla osób, które z programowaniem nigdy wcześniej nie miały do czynienia. Więcej można przeczytać także w tym artykule. Koncepcja wygląda bardzo interesująco – ciekawa jestem ile można osiągnąć w praktyce. Prawdopodobnie najlepszym testem byłoby posadzenie totalnego humanisty z dobrymi chęciami przed komputerem i sprawdzeniem ‘na żywym materiale’, czy faktycznie jest to koncepcja warta uwagi.
Ponadto interesująca jest odpowiedź na pytanie jak traktować dziecko w wieku wczesnoszkolnym, powiedzmy w klasach I – III przejawiające nadmierne zainteresowanie komputerem. Czy skierować jego uwagę w stronę np. wyżej wymienionego Scratcha, albo LOGO, żeby spędzało czas pożyteczniej niż tylko na grach? Czy też przeciwnie – wysyłać na świeże powietrze, żeby zażywało potrzebnego w tym wieku ruchu, a także rozwijało się prospołecznie w kontaktach z rówieśnikami?
Jak dobrze, że ja będąc w wieku Marko nie miałam takich dylematów. W domu było tylko poczciwe Commodore 64 z odtwarzaczem kasetowym, a mój pierwszy DOSowy programik nie dał się uruchomić z powodu braku dysku twardego. Czy gdybym jednak go odpaliła moje życie potoczyłoby inaczej?
o WIT nr 7 słów kilka
W czwartek byłam na kolejnym spotkaniu Women in Technology. I znowu wróciłam zadowolona.
Tym razem Monika Michasiewicz-Krzątała opowiedziała o prezentacji i autoprezentacji, czyli o tym ‘jak prezentować informacje i siebie, tak aby inni odebrali/zrozumieli dokładnie to co chcemy im przekazać’. Ciekawa sesja – bardzo podobało mi się podejście Moniki do słuchaczy, jej interaktywność, to, że umiała wykorzystać wypadający mikrofon (3 razy!) do pokazania, jak sobie radzić z takimi problemami w czasie wystąpień publicznych. W praktyce pokazała to, o czym mówiła. Czekam na materiały z tej sesji, żeby je przeanalizować i wdrożyć!
Kolejna sesja dotyczyła Active Directory w podejściu developerskim. Raczej nie spodziewałam się niczego bardzo porywającego po tej sesji – chyba dlatego, że AD nie wywołuje dreszczy na moim ciele. A jednak Tomek Onyszko poprowadził naprawdę ciekawą i wciągającą prezentację. W dodatku dwugodzinną – wcale nie dziwię się, że na MTSie tak wysoko ocenili go jako prelegenta.
Tomek rozgadał się na tyle, że postanowiliśmy dać mu skończyć, a przesunąć sesję Grzegorza Tworka o klastrach na kolejne spotkanie (17 grudnia 2009!).
Pomimo moich usilnych starań nie udało mi się ściągnąć żadnej IT Girl na to spotkanie, ale zaobserwowałam poprawę w liczbie uczestniczek (oby tak dalej!). Ponadto w drugiej części sesja była łączona z Warszawską Grupą .NET, co wygenerowało istny tłum w porównaniu z poprzednim spotkaniem. Jak mogłam się spodziewać – w WG.NET spotkałam więcej znajomych niż w WIT (czas to zmienić!).
Warto wspomnieć, że tak samo jak poprzednie spotkanie, tak również i to było dostępne on-line poprzez portal Virtual Study. I tam też wkrótce sesje ze spotkania będą dostępne off-line. Miło słyszeć, jak ktoś z WG.NET mówi:
No proszę, WITki potrafią zorganizować się on-line, a nam to się jeszcze nie udało.
A my dopiero się rozkręcamy..
s-community-owana
Posted on November 22, 2009, under SAP, Luźne refleksje.
Społeczności internetowe – ostatnio zaczynam odkrywać potencjał drzemiący pod tym coraz częściej używanym wyrażeniem. I nie chodzi mi tutaj bynajmniej o społeczności znane i popularne, takie jak nasza-klasa, grono, facebook, nawet nie goldenline, czy linkedin. Warto przyjrzeć się tym, które wydają się być najciekawsze i są więcej niż tylko czystą rozrywką – zrzeszające developerów, programistów, konsultantów i szerokie kręgi IT.
Na początek: Microsoft Groups w wydaniu z nazego podwórka, czyli po polsku. Tak naprawdę każdy użytkownik, programista, czy też pasjonat technologii MS znajdzie tu coś dla siebie – dla każdego coś miłego. Ja zaczęłam od – jakżeby inaczej – Women in Technology i już pierwsze spotkanie, w którym miałam przyjemność uczestniczyć nastroiło mnie bardzo pozytywnie. Miło, gdy kobiety na co dzień współpracujące głównie z mężczyznami spotykają się w gronie innych kobiet mających podobne zainteresowania i problemy. Zdecydowanie popieram! I wybieram się na kolejne spotkanie.
Nie sposób nie wspomnieć także o Microsoft Developer Network, czyli po prostu o MSDN. Kopalnia wiedzy i informacji. Blogi, artykuły, pomoc, publikacje i mnóstwo innych.
Wygląda na to, że duże korporacje IT działają na wielu płaszczyznach podobnie zatem pojawia się pytanie: czy tylko gigant z Redmond przejawia takie inicjatywy? Z mojego punktu widzenia, w naturalny sposób uwaga kieruje się na SAP. Z całkiem niezłym efektem: SAP Developer Network, czyli SDN. Zbieżność nazw nie jest przypadkowa, zatem najbardziej można go porównać z Microsoft’owym MSDN’em. Co prawda brakuje między innymi typowych społeczności offline’owych, ale jak na firmę o dużo węższym spektrum produktów niż MS – jest co najmniej nieźle. Nie mówiąc o tym, że zna go każdy szanujący się developer, czy konsultant SAP.
Wygląda na to, że korporacje IT nauczyły się wspierać programistów i zaawansowanych użytkowników swoich produktów w bardzo prosty sposób – nimi samymi. Udostępniając serwisy wspomagające dzielenie się wiedzą i umiejętnościami, a także kontaktami i znajomościami. Popierając społeczności online i offline. Organizując konferencje (patrz: Microsoft TechEd oraz SAP TechEd – zbieżność nazw znowu nie wydaje się przypadkowa ;)). Oczywiście z drugiej strony, to wspaniałe pole do poszukiwania nowych, utalentowanych i w dodatku idealnych (bo kochających to, co robią) potencjalnych pracowników. Pytanie, kto tak naprawdę bardziej na tym korzysta – firma, czy programista-pasjonat – pozostaje otwarte.
“Tysiąc dni w Wenecji” Marlena de Blasi
Dzisiaj skończyłam. Składa się z kilku potencjalnie idealnych elementów dla opowieści: Włochy + włoskie jedzenie + smak, zapach + magia pięknych miejsc + romans. Mogłoby się wydawać, że to kolejna książka o miłości, w dodatku takiej banalnie opowiedzianej (od pierwszego wejrzenia: Amerykanka + Włoch), ale nie: główną bohaterką jest właśnie ona – Księżna – Wenecja. Zdarzyło mi się ją nawet odwiedzić kilka lat temu i zrobiła na mnie raczej przygnębiające wrażenie – plac Św. Marka pełen gołębi, tłumy, ciasnota. Jednak po przeczytaniu Tysiąca dni w Wenecji stwierdzam, że mogłabym spróbować z nią jeszcze raz. Tak, żeby się przekonać, czy nie mogłaby mnie jednak zauroczyć…
Tysiąc dni w Wenecji Marlena de Blasi
Witaj świecie po raz kolejny
Kto by pomyślał, że przyjdzie czas na kolejnego (!) w mojej karierze bloga. Od pierwszego będącego zabawą nastolatki bloga, poprzez wirtualny pamiętnik i zapiski pary informatyków oto jest: mój pierwszy profesjonalny (przynajmniej w zamierzeniu) devlog.
W planach ma być to miejsce ciekawych spostrzeżeń, wartych zapamiętania uwag i wniosków, a także przemyśleń i rozwiązań. Tematyka szeroka, aczkolwiek raczej nie wychodząca poza cztery kierunki:
- SAP – jako system i jego komponenty, w tym przede wszystkim ABAP i jego możliwości
- studia – czyli wszystko z czym przeciętny student informatyki może się zetknąć
- zarządzanie projektami – w tym przede wszystkim tymi informatycznymi, a także inżynieria oprogramowania
- ogólnie pojęty rozwój (czyli tzw. selfdevelopment) – sposoby rozwoju siebie, swojej osobowości, zdobywania wiedzy, czyli w myśl zasady, że
kto nie idzie do przodu, ten się cofa
– co zrobić, żeby przed siebie biec
Ponadto prawdopodobnie nie zabraknie tu komentarzy aktualnych wydarzeń z świata IT.
Ot, i tyle. Have fun :)